- Wiesz co, nigdy z nikim tu nie byłem. Lubię przebywać sam. Mając dookoła to całe gówno chyba inaczej się nie da, mimo to do dziś nie potrafię się kontrolować. Jak mogłaś pewnie zauważyć, nie umiem się powstrzymywać w niektórych sytuacjach. Po prostu taki jestem i za cholerę nie wiem dlaczego ci o tym mówię - powiedział lekko zmieszany.
- Nie wiem czemu, ale wiem dlaczego masz takie podejście. Nie zapominaj, że ja sama mam kilka rzeczy, które robię i tego nie kontroluje.
- Ty bez kontroli ? Matt mówił, że jesteś najbardziej opanowaną osoba na świecie.
- Opanowana ? Dobrze, że za taka mnie uważa ale tak nie jest. Poza tym być opanowanym a kontrolować się to dwie rożne rzeczy – odparłam.
- Racja.
Znowu zapadła cisza. Spojrzałam na niego chcąc zadać pytanie odnośnie Setha ale się powstrzymałam, widząc jego wzrok skupiony na mnie. Zaschło mi w gardle a jedyne o czym myślałam to jego... Usta ? „Cholera opanuj się!” zbeształam się w głowie, lecz nie byłam w stanie odwrócić wzroku. Po chwili jakby ocknął się i wstał pospiesznie.
- Ciemno już. Strasznie długo tu siedzieliśmy. Chyba pora wracać.
- Tak masz racje. - odparłam i szybko ruszyłam do auta.
- Zostajesz dziś u mnie ? – zapytałam.
- Tak, tylko wezmę jakieś rzeczy na przebranie.
- Wiesz, że to jest niepotrzebne. Nikt za mną nie chodzi, ani nic takiego.
- Ale może w momencie, w którym spuszczę z ciebie wzrok ktoś nagle się pojawi.
- Poradzę sobie.
- Nie wątpię w to czy dasz sobie radę. Chodzi raczej o to, że mogą cie podejść. Podstępem zwabić gdzieś i zabrać.
- Nie przesadzasz ?
- Nie. Zostaje czy ci się to podoba czy nie. - warknął.
Nie odpowiedziałam mu, resztę drogi siedziałam cicho. Wkurzał mnie swoim zachowaniem. Ciągle coś mu nie pasowało. Nagle poczułam wibracje mojego telefonu. Spojrzałam na ekran. To był SMS od Alex. Odczytałam wiadomość " Możemy się spotkać dziś w MRS? Chciałam pogadać, a na trzeźwo raczej nie dam rady. Będę tam od 22 także wpadaj. " niewiele myśląc odpisałam " Jasne, będę. " jedyne co mi zostało to przekonać Dylana żeby mnie wypuścił.
Zabrał rzeczy ze swojego domu i w ciągu 15 minut byliśmy już u mnie. Cały czas patrzyłam na zegarek. Wybiła 21. Cholera miałam mało czasu.
- Dylan. Mam sprawę. – zagadałam.
- Słucham ?
- Wiesz bo Alex chce się dziś ze mną spotkać. Pogadać o ostatniej sytuacji.
- Możemy iść, przecież nie zabraniam ci wychodzenia do ludzi – odparł.
- Tak, tylko że chciałam iść sama. Nie wydaje mi się żeby była zadowolona widząc cie ze mną, kiedy mamy się prawdopodobnie pogodzić a ona wcale cie nie zna. W sumie ja tez nie.
- Jadę z tobą. Mogę trzymać się na uboczu, nie musimy iść razem, tylko osobno. Poza tym jeżeli chcesz się o mnie czegoś dowiedzieć to pytaj.
- Dziękuje. - odparłam - To idę się szykować. - zamknęłam drzwi od pokoju i szybko przebrałam się w czarne jeansy, koszule tego samego koloru, buty na koturnie. Szminkę zmieniłam na bordowa i zabrałam mała torebkę.
- Gotowa.
- Wiec chodźmy. - powiedział ze znudzeniem i ruszył w kierunku drzwi.
Dokładnie o 22 znaleźliśmy się pod pubem. Weszłam pierwsza, a Dylan powiedział że chwile odczeka. Rozejrzałam się po sali. Kilkanaście kanap plus stół do billarda, mały bar. Typowy pub. Zerknęłam na kanapy i zauważyłam Alex .Podeszłam do niej szybko.
- Cześć.
- O już jesteś, siadaj - powiedziała cicho.
- Więc co chcesz wiedzieć ? – zapytałam.
- Jakim cudem znasz takich ludzi ? Twój brat jest bandytą ? Zabiłaś kiedyś kogoś ? Umiesz posługiwać się bronią ? Ile twój brat ma lat? - rzucała pytaniami co chwila, a ja nie byłam w stanie się skupić.
- Czekaj! Ja może pójdę po piwo, dobra ?
- Jasne, jasne przepraszam - uśmiechnęła się.
Ruszyłam w stronę baru, przy którym już siedział Dylan. Uśmiechał się głupio.
- Z czego się cieszysz ?
- Fajny masz tyłek w tych spodniach.
- Jesteś okropny - westchnęłam i zamówiłam alkohol. Czułam jego wzrok na sobie, jednak to zignorowałam.
Po chwili dostałam swoje zamówienie i ruszyłam do stolika.
- Dobra, więc tak : mój brat jest gangsterem nie bandyta, nie kradnie. Tak jakby. Ogólnie nie jest złym człowiekiem i ma 22 lata. Ja również , razem z nim miałam kilka zatargów mafijnych, ale już z tym skończyłam. To przeszłość i nie chce do tego wracać, dlatego się przeprowadziłam. Żeby zacząć nowe życie bez etykietki, która tam była mi już przypisana. Tak umiem się posługiwać bronią, w celach czysto obronnych. Nigdy bez powodu nikogo nie skrzywdziłam. - wygłosiłam swój monolog i czekałam na reakcje dziewczyny.
- Wow, wiesz nigdy nie miałam znajomej gangsterki! Nie wiem jak mam się zachować ale nie chce mieć problemów. Nie znamy się praktycznie wcale, ale bardzo cię polubiłam. Mieszkamy na przeciwko siebie i powinniśmy mieć dobry kontakt, wiec chciałabym zapomnieć o tamtym feralnym wieczorze dobrze ?
- Jasne, też bym chciała o tym zapomnieć. - odparłam i uśmiechnęłam się - To co, za super sąsiadki! - dodałam i wzniosłam toast.
Po tej poważnej rozmowie znowu zaczęłyśmy gadać jak na pierwszym spotkaniu, poza tą różnicą że Alex opowiadała mi o znajomych z uczelni i wykładowcach. Byłam zadowolona z takiego obrotu spraw. Miała o czym mówić i dzięki temu ja nie musiałam się za dużo odzywać. Po kilku godzinach dziewczyna poinformowała mnie, że wychodzi.
- Ja jeszcze chwile zostanę. – odpowiedziałam, pokazując na szóste już piwo, które miałam wypite do połowy.
- Jasne, to do zobaczenia. - powiedziała i dała mi buziaka w policzek po czym ruszyła do wyjścia.
Westchnęłam cicho. „Dobrze, że skończyło się tak a nie inaczej. Może rzeczywiście możemy się zaprzyjaźnić i wszystko będzie w porządku.” pomyślałam. Jednak skłamałam, mówiąc że nie mam już nic wspólnego z tym gównem, nadal w tym siedziałam. Odpaliłam papierosa i zamknęłam oczy. Nie za bardzo wiedziałam co mam zrobić z tą sytuacją. W głowie czułam delikatny szum, byłam już najwyraźniej lekko podpita. Kiedy otworzyłam oczy przede mną siedział Dylan z piwem w ręku.
- Jak poszło ? - zapytał bez wyrazu.
- Dobrze. Chyba mi uwierzyła w to, że nie mam nic wspólnego z tą cała Mafijną zabawą.
- Szkoda, że to nie prawda. - odparł z przekąsem.
- Ogromna. - dodałam i automatycznie złapałam sie za szwy na brzuchu - Jak to sie stało, że jesteś w tym wszystkim ?
- Skąd takie pytanie ?
- Powiedziałeś, że jeżeli chce się czegokolwiek o tobie dowiedzieć mam pytać, więc to robię.
- No, słuchasz mnie. Bardzo dobrze. Wiesz wiele rzeczy miało na to wpływ, ale jak to mówią w rodzinie nic nie ginie. Sam z siebie tu nie jestem. Mam to po prostu we krwi.
- Dlaczego tego nie zmienisz ? Nie oderwiesz się ?
- Bo jeżeli to zrobię prawdopodobnie prędzej czy później przyjdą po mnie. Dopóki nie pozbędę się tego całego ścierwa będę musiał w tym siedzieć.
- Rozumiem. - rzekłam cicho i wzięłam łyk alkoholu.
- Powiedz coś o sobie. Taka drobna, urocza dziewczyna a potrafi przejąć karabin.
- Cała ja ! - zaśmiałam się - A tak serio, mój były chłopak mnie w to wprowadził. Chciał żebym wiedziała jak wygląda jego życie. Nauczył mnie wszystkiego od podstaw. Po roku od wprowadzenia mnie w ten chory świat został 13 razy postrzelony, kiedy wysiadaliśmy z samochodu. Żałosna śmierć. Potem ja zaczęłam się w to zagłębiać, przejęłam jego ludzi, wciągnęłam brata i w wieku 18 lat razem z
Mattem zaczęliśmy ogarniać ulice z syfu. Jednak niektóre rzeczy spowodowały moje wycofanie się i przeprowadzkę.
- Jakie rzeczy ?
- Nie chce o tym mówić – szepnęłam.
Dopiłam piwo i spojrzałam na niego.
- Wracamy ?
- Taaa… - wstał i ruszył przed siebie.
Zebrałam swoje rzeczy i poszłam za nim. Kiedy wyszłam na zewnątrz, zmiana temperatury spowodowała, że zakręciło mi się w głowie. Straciłam równowagę ale w ostatniej chwili udało mi się stanąć na równe nogi. Dookoła siebie miałam już dłonie Dylana.
- Ktoś tu za dużo wypił. - zaśmiał się.
- Nie jestem pijana, to od temperatury! - tłumaczyłam się zawstydzona.
- Jasne, chodź - powiedział i złapał mnie za rękę ciągnąc w stronę taksówek.
Kiedy dojechaliśmy nie mogłam dać sobie rady z wciśnięciem cholernego guzika windy. Słyszałam jak dupek Dylan się śmieje. Po chwili wyręczył mnie i weszliśmy do windy. Spojrzałam na niego, po czym przytuliłam się.
- Co ty robisz ? - zapytał wyraźnie zdezorientowany.
- Opieram się. - odparłam sennie.
- Gdzie masz klucze od mieszkania?
- W torebce. – podtrzymując mnie jednym ramieniem, drugą ręką szukał kluczy.
Po chwili byliśmy pod drzwiami, a on prowadząc mnie co chwila dziwnie oglądał sie za siebie. W tej sytuacji miałam to gdzieś. Kiedy w końcu otworzył te cholerne drzwi, ruszyłam na kanapę. Wolno zdejmowałam buty i kurtkę. Po czym rozłożyłam się na niej.
Jedyne co usłyszałam potem to głośne westchnienie i silne ramiona podnoszące mnie do góry.
DYLAN
„Co za dziewucha. Upija się, klei do mnie i zasypia dodatkowo na moim prowizorycznym łóżku, a ja muszę się powstrzymywać. Cholera.” pomyślałem. Zaniosłem ją do jej pokoju, położyłem i przykryłem kołdrą. Na twarzy miała delikatny uśmiech, kosmyk włosów zabłąkał się na jej twarzy wiec szybko go odgarnąłem i odruchowo dałem buziaka w czoło. " Co ja odpierdalam!" warknąłem w myślach i szybko się podniosłem. Zamknąłem za sobą drzwi od jej pokoju i ruszyłem do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic. Potem sprawdziłem tylko czy drzwi wejściowe są zamknięte i rzuciłem się na kanapę, szybko zasypiając.
NATALIE
Kiedy się obudziłam miałam delikatnego kaca. Mimo to pamiętałam cały wieczór. Dylan był o dziwo do zniesienia. Moja głowa pulsowała sprawiając, że miałam ochotę sobie ją oderwać. W takich chwilach cholernie się cieszyłam, że poniedziałki miałam wolne i mogłam sobie odpocząć po ewentualnej imprezie. Wstałam i zabrałam rzeczy na przebranie, po czym po cichu czmychnęłam do łazienki. Zmycie makijażu oraz ogólna czystość zewnętrzna dawała mi sile do walki z bólem głowy. Ubrałam spodenki i bokserkę, po czym ruszyłam do kuchni po wodę i aspirynę. Dylan spał w najlepsze na kanapie mając gdzieś co się dzieje dookoła. Zaśmiałam się na ten widok. Zrobiłam sobie szybkie śniadanie i ruszyłam do swojego pokoju nie chcąc go jeszcze budzić.
Stanęłam przed lustrem i podniosłam koszulkę spoglądając na moje szwy. Katie najwyraźniej znała się na rzeczy, bo nic się nie rozchodziło ani nie paprało. Poza tym tabletki i maść, którą mi dała pomagały w stłumieniu bólu.
- Musze się do niej zgłosić za tydzień na zmianę szwów a potem kolejne 2 tygodnie i wszystko powinno się zrosnąć. - westchnęłam cicho, ja naprawdę sprowadzałam na siebie same kłopoty. Usiadłam na łóżku i wzięłam podręcznik z psychologii ekonomicznej, po czym zagłębiając się w lekturę robiłam się coraz bardziej senna.
___________________________________________________________
Kolejny rozdział, nadal czekamy na jakiś odzew od strony czytelników! Jeżeli ktokolwiek jest.
Akame&Alex